Pogrzeb Śp. + Włodzimierza GIL z Siedlisk – Zagórze lat 91 odbędzie się w 17 grudnia 2025 roku tj. w środę o godz. 13.30 Różaniec za zmarłego, a o godz. 14.00 Msza Pogrzebowa.
Kochane dzieci! Jak wiecie Bł. Laura Vicunia w nowym miejscu zamieszkania czyli w miasteczku Janin de los Andes uczęszczała do Szkoły prowadzonej przez Siostry Salezjanki oraz mieszkała w internacie. Plan dnia był bardzo wypełniony, bo oprócz nauki była praca, także w plan dnia była wpisana modlitwa. Laura wszystkie zlecone zadania i obowiązki robiła z wielkim oddaniem i sumienie tak jakby to było zadanie zlecone od Boga. Nawet jak zamiatała to odmawiała w myślach akty strzeliste do Boga. Na przykład Boże kocham Cię; Bądź przy mnie; daj mi siłę do walki ze złem itd. To powtarzanie aktów strzelistych wobec Boga dawało jej siłę i wiele radości. Jeśli nie była zajęta to szła na adorację Pana Jezusa do Kościoła. W internacie przy łóżku modliła się wspólnie z koleżankami Mercedes i Verą. Najczęściej były to modlitwy do Matki Bożej i do Anioła Stróża.
Laura by mogła być częściej albo dłużej w Kościele i adrować Pana Jezusa w tabernakulum prosiła przełożoną by przydzielała jej zajęcia do wykonania w Kościele: sprzątanie, układanie kwiatów. Zdarzało się że tak się zamodliła w Kościele, ze traciła rachubę czasu, nawet koleżanki czasami wchodziły do kościoła i klękały obok Laury a ona tego nie zauważała, tak była pochłonięta modlitwą i rozmowa z Jezusem.
Co dawała modlitwa Laurze:
– siłę do dobra i do pracy
– siłę by odpierać nikczemne zasadzki pana Mory
– cierpliwość wobec codziennych trudności i niepowodzeń
Kiedy została niesłusznie oskarżona to przypomniała sobie jak Jezus został niesłusznie oskarżony, więc znosiła to dzielnie i ofiarowała w pewnej intencji. To dzięki modlitwie wiedziała jak należy się zachować czy postąpić.
ZAPAMIĘTAM SŁOWA ŚW. IGNACEGO LOYOLA: KTO SIĘ MODLI NA PEWNO SIĘ ZBAWI, CZYLI DOSTANIE SIĘ DO NIEBA
ZADANIE NA DZIŚ; Wieczorem na modlitwie odmówię akt strzelisty JEZU UFAM TOBIE trzy razy!
Laura wikunia mimo, że była małą dziewczynką, to jak na swój wiek była bardzo odważna. Tej odwagi nauczyła się w szkole która prowadziły Siostry Salezjanki w Junin de los Andes. To była taka szkoła, która nie tylko przekazywała wiedzę, ale i zasady na życie, dawała wychowankom właściwa hierarchię wartości. W tej szkole Laura nauczyła się kochać Boga, przystąpiła do I Komunii Świętej, uczyła się katechizmu, dobrej modlitwy. Na jej I Komunii była nie tylko Mama i siostra Julia, ale cała szkoła i wszystkie siostry Salezjanki. Potem często kiedy tylko mogła przystępowała do Komunii, i to Pan Jezus, który przychodził do jej serca dawał Jej siłę do dobra i odwagę by bronić wiary.
Dlaczego dzisiaj tak wielu ludzi nie przystępuje często do Komunii bo sumienie wyrzuca im grzechy. A co trzeba zrobić jak mamy niespokojne sumienie z powodu grzechów. Oczywiście trzeba za grzechy żałować i pójść do spowiedzi.
Ponieważ szatan będzie nam przeszkadzać dostać się do nieba. Będzie powodował różne utrudnienia w zdobywaniu szczytu nieba, nigdy nie da nam spokoju dlatego potrzebujemy odwagi do walki z szatanem, z jego pokusami. Błogosławiona Laura często się modliła, bo mówi gdyby nie łaska Boża i dar męstwa jaki otrzymywała od Boga, to szatan mógłby nią tak zawładnąć, że mogła by nie zdobyć tego szczytu, któremu na imię niebo.
My wiemy od Św. Piotra Frassatiego, że takim łańcuchem, który jest potrzebny w tej wspinaczce do nieba jest różaniec. Św. O, Pio nazwał różaniec najskuteczniejszą bronią na szatana mówiąc, że kiedy się modlimy na różańcu to szatan jest jak bezzębny pies, nie może nam wyrządzić krzywdy. Błogosławiona Laura Vicunia miała na szatana modlitwę, częstą spowiedź i Komunię.
Los ciężko doświadczał Laurę, no najpierw zmarł jej tata, a kiedy przybyli do Argentyny to mama związała się z zamożnym mężczyzną Manuelem Morą, który miał wielkie stada bydła. Początkowo jej mama widziała w nim nadzieje na stateczne życie. To dzięki jego pieniążkom mama mogła posyłać do szkoły i kształcić Laurę i Julię. Jednak Laura odkryła, że on nie miał zamiaru poślubić jej mamy, bo planował kiedyś ją poślubić, dlatego dawał pieniążki na jej wykształcenie. Po prostu chciał ją skrzywdzić, a Laura miała dopiero wtedy 10 lat. Jednak była odważna jak dorosła osoba.
Dla Laury było to bardzo trudne i niebezpieczne kiedy poznała jego niecne plany, ponieważ cała poświęciła się Bogu jak siostra zakonna. Manuel Moro ciągle zarzucał na nią diabelskie sidła, ale Laura je odważnie odpierała. Laura zrozumiała jak silna jest łaska i działanie Boga kiedy ktoś mu się na modlitwie nieustannie oddaje, zrozumiała też jak wiele zła potrafi czynić człowiek, który żyje bez Boga. Mauela Mora zaczął mścić się na jej mamie, przestał płacić na jej wykształcenie i wysłać ją do ciężkiej pracy przy bydle. Ponieważ Laura poświęciła się Bogu, dużo się modliła, to wyszła obronną ręką z zastawianych na nią sideł zła.
ZADANIE NA DZIŚ: Podziękuj Panu Bogu za Rodziców i pomódl się za nich odmawiając modlitwę PO TWOJĄ OBRONE.
Temat rozważania: Błogosławiona Laura – dziewczyna z Gór And
Błogosławiona Laura Viccunia mówi nam, że droga do nieba jest łatwiejsza kiedy na tej drodze naśladujemy tych, którzy już tą drogę osiągnęli czyli świętych i korzystamy z ich pomocy.
Błogosławiona Laura Vicuni żyła bardzo daleko od nas bo w Ameryce Południowej, w Chile u podnóża bardzo wysokich gór, które nazywają się Andy Patagońskie. Urodziła się 144 lata temu. Bardzo wcześnie zmarł jej tata Hose czyli po naszemu Józef. Jej mama miała ciekawe imię co Mercedes, a jej siostra Julia. Po śmierci taty zamieszkali w Argentynie w Hunin Los Andes. W roku jej urodzin w Chile wybuchła wojna domowa, ponieważ jej tata był oficerem armii chilijskiej, po porażce był bardzo prześladowany, potem zachorował i zmarł. I wtedy było im bardzo ciężko w życiu, by nie umarli z głodu mama postanowiła przeprowadzić się do Argentyny do takiego miasteczka Hunin de los Andes. Tam Laura i jej siostra Jula znalazły szkołę i schronienie w internacie sióstr zakonnych salezjanek.
T w tej szkole Laura coraz lepiej poznawała Boga, coraz bardziej go kochała, i stała się jedną z „CÓREK MARYI”.
Laura Vicunia uczy nas tego, ze kiedy spotykaja nas trudności to nie możemy się poddawać, bo zawsze jest nadzieja, że można wszystko zacząć od nowa, a Pan Bóg jak się Go bardzo kocha na pewno postawi dobrych ludzi na naszej drodze.
Laura bardzo lubiała swoja szkołę u sióstr salezjanek. Ja często pytam się dzieci czy lubicie chodzić do szkoły. Zauważyłem, że im starsze dzieci tym mniej lubią szkołę.
Podziękujcie Panu Bogu za to, że możecie chodzić do szkoły, zdobywać wiedzę, dobre zasady na życie; podziękujcie za nauczycieli i dyrekcje, podziękujcie za kolegów i koleżanki.
Laura nie miała własnych książek tylko szkolne, nie miała plecaka czyli tornistra, nie miała telefonu, telewizora, Internetu a mimo to była bardzo szczęśliwa i najlepiej uczyła się w tej szkole.
Przykład Św. Piotra Frassatiego pokazuje jak zwyczajny młody chłopak może zmieniać swoje środowisko kiedy jest zaangażowany.
Bo wiara wymaga zaangażowania, wzywa nas do podjęcia konkretnych czynów dla dobra innych. Myślenie tylko o sobie nie ma przyszłości, bo egoiści są w piekle.
Dla Piotra Frassatiego najlepszym tego obrazem jest wspinaczka wysokogórska, wszyscy są powiązani linami asekuracyjnymi. Jak pierwszy wspina się dobrze to wszystkim to pomaga. Gdyby któryś z alpinistów odpadł od ściany to inni go złapią i wyciągną na szczyt. To fachowo nazywa się asekuracją.
Podobnie jest w Kościele, bo Kościół to wspólnota ludzi ochrzczonych i wierzących w Chrystusa. Tutaj bardzo ważne jest słowo wspólnota. Ona pomaga nam trwać w wierze, jest dla nas wsparciem, i asekuracją w zdobyciu szczytu. A nawet jakby ktoś odpadł od ściany czyli popadł w nałóg, to wspólnota się za niego modli o łaskę nawrócenia. Kłopot w tym, że my zapominamy jak dużo zawdzięczamy Kościołowi gdy idzie o trwanie w wierze i rozwój tej wiary.
Kościół ma być moim taki drugim domem. I tak jak w domu wszyscy się angażują dla dobra wspólnego całej rodziny tak też ma być w Kościele.
Pamiętacie jak Ks. Dziekan przy egzaminie pytał was kto należy do LSO, DSM, czy innej grupy na przykład Kadetów Zakonu Jana Pawła II. Czasami pytam w szkole a ty nie chcesz być ministrantem, DSM ką. Jeszcze nie skończyłem mówić a słyszę, że raczej NIE. To nie jest łaska robiona proboszczowi. Tu chodzi o dobro wspólne i przyszłość Siedliskiej Parafii.
Jest takie powiedzenie prezydenta Stanów Zjednoczonych Nie pytaj co ci daje Ameryka, zawsze pytaj co Ty dajesz Ameryce. Jak to sparafrazuje: nie pytaj co ci daje Siedliska Parafia, zawsze pytaj co ty dajesz parafii. Inaczej nigdy w parafii nie będzie dobrze.
Zatem czy jesteś tylko widzem życia parafialnego, czy się w to Zycie angażujesz, a jeśli tak to w jakich dziedzinach.
Dzieci zastanówcie się czy w przyszłości nie chcielibyście się dołączyć do jakieś grupy działającej przy parafii, aby w ten sposób pokazać zaangażowanie w życie Kościoła.